poniedziałek, 31 października 2011

"To nie patyki! To drągi!"

Kilka dni temu dostałem smsowy "cynk" z Jackowa, że w najbliższą sobotę organizują Hubertusa! Co prawda moje umiejętności nie dają mi jeszcze szans na czynny udział w tej zabawie, jednak zostałem tym smsem zmotywowany do kolejnych lekcji jazdy konnej. Jesteśmy w Bielawie, zatem znów odwiedzamy naszych ulubieńców i nasze ulubienice z Dubelbara. Mam tu na myśli nie tylko konie ale również nasze urocze instruktorki, Olę Paulinę i Kingę :-))

Dzień pierwszy. Dostałem pod siodło Jupitera - siwego konika, na którym Paula hula przez przeszkody. Swego czasu nie znosił gdy mu faceci gmyrali przy kopytach, dziś nie miał jednak nic przeciwko, żebym zrobił to ja. Jeżeli uznał, że jestem za mało męski, to czuję się urażony! Wyjaśnimy to sobie następnym razem. :-)) Beatka dosiadła znanego Jej już Amira, konika będącego własnością Kingi.

Tym razem wziąłem sobie na warsztat "półsiad", bo pomyślałem, że przyda się ta umiejętność na wypadek ponownego bólu męskich klejnotów spowodowanego brakami w technice jazdy i oklepywaniem siodła. Zatem kłus w półsiadzie. Trochę się chwiałem do przodu i do tyłu, ale potem skróciłem wodze, podparłem się na chwilę na szyi Jupitera i jakoś pojechałem.

- Mogę przejechać przez patyki?
- To nie patyki tylko drągi! - odkrzyknęła Paula. - Widać braki w terminologii!

Nie zbiło mnie to z tropu, przywykłem już do kompromitowania się na padoku :-) obrałem więc kurs na dwa leżące patyki. Drągi. Zbliżaliśmy się równym tempem, trochę się rozluźniłem, byliśmy coraz bliżej aż tu nagle jupiter kroczek w prawo i... Przeszedł bokiem! Skubaniec! O nie, nie ze mną te numery, jedziemy jeszcze raz! Najazd, nagle on krok w prawo, ja go delikatnie w lewo, on bardziej w lewo, ja go delikatnie w prawo, on w prawo bardziej i znów przeszliśmy bokiem! No żesz go...

- Musisz najeżdżać na wprost i "zamykać go łydką"!

Dobra, "zamykać łydką", tylko jak mam go "zamykać łydką", skoro ja jeszcze moich łydek nie kontroluję? Pół kółeczka stępem, koncentracja... Łydka. Myśleć o łydce!  Kłus, najazd... Przeszliśmy! ...A zaraz potem straciłem równowagę i o mało nie przeleciałem przez łeb Jupitera.

- Bo musisz mu oddać wodze na przeszkodzie! Szarpiesz go!
- Ja go szarpię? To on mnie szarpie!
- Ty go szarpiesz!

No tak, szarpię. Nie szarpać. Pół kółeczka stępem, koncentracja... Półsiad, pięta w dół. Najazd prosto na drągi. Zamykać łydką. Drągi... Nie szarpać, oddać wodze, oddać wodze! Drągi... JEST! Przeszliśmy płynnie i bezboleśnie! Udało się ale mózg mi się od tego myślenia rozgrzał do czerwoności. Niemniej jednak płynność całego tego manewru wynagrodziła mi trudy myślenia. Kolejny raz się przekonałem, że największą płynność jazda konna ma wtedy, gdy się człowiek nauczy koniowi nie przeszkadzać. Przejechaliśmy przez drągi jeszcze kilka razy i przeszliśmy do następnego etapu lekcji.

- To co, zagalopujesz? - zapytała Paula.

Ja bardzo chętnie, choć nie wiem co na to Jupiter... Teorię już znałem. Jupiter ze stępa mi nie zagalopuje, najpierw więc kłus. Zakręt w narożniku, wewnętrzna łydka na popręgu, zewnętrzna do tyłu. Hop! O rany, znowu o mało przez łeb nie przeleciałem. Zagalopował? A skąd, bo i dlaczego miałby galopować, skoro znowu mu się uwiesiłem na wodzach? Koncentracja! Kłus, narożnik, łydka jedna druga, hop! Tak! Ja galopuję! Przejechałem już całe kółko, więc chyba mogę przynajmniej na chwilę przestać myśleć i oddać się przyjemności dynamicznej jazdy w galopie... Ledwo jednak przestałem myśleć a Jupiter uznał, że czas już zwolnić a ja kolejny raz o mało co nie przeleciałem przez łeb... Nie spadłem jednak, za to bardzo się rozochociłem na więcej, przegalopowaliśmy więc jeszcze kilka odcinków aż nadszedł czas, żeby trochę odpocząć w stępie i zakończyć dzisiejszą lekcję. Zjechaliśmy więc do stajni i oporządziliśmy nasze wierzchowce, a ja jak zwykle znów poplątałem paski ogłowia.


To była dobra lekcja, co definitywnie potwierdza wieczorny stan naszych mięśni i ścięgien ud. Krótko mówiąc mamy z Beatką trudności w poruszaniu się i ogromną determinację, aby następnego dnia znów pojawić się w stajni.


QŃ-ec


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Nie lubisz Facebooka? Możesz zostawić anonimowo komentarz poniżej, Pamiętaj jednak, że komentarze od osób mi nieznanych, zawierające linki do innych stron internetowych, będę usuwał.